Wiecznie niezadowolony Pan Humanista

29 Lip

Bo nie ma pracy, bo rynek przepełniony, bo za mała pensja, bo szef się krzywo spojrzał, bo praca po godzinach, bo w korkach, bo bez śniadania, bo nie ma czasu, bo ŻYCIE JEST BEZNADZIEJNE.

Zaczyna się już rano, bo przecież trzeba wcześnie wstać, żeby nie jechać przepełnionym tramwajem i zdążyć do pracy przed szefem. Między 8, a 12 kontynuacja problemu, bo drukarka nie działa, skaner się zepsuł, a informatyk jest na urlopie. 14 jest godziną „zero”, bo w firmie nie ma klimatyzacji i temperatura ciała już dawno przekroczyła 36,6. A poza tym, to czemu człowiek nie pracuje 6, a 8 godzin? Kiedy 16 zbliża się wielkimi krokami i okazuje się, że trzeba zostać dłużej… bo z niczym się nie wyrabiam, bo czekają, bo nie daję rady. Pół godziny później ni z tego ni z owego rozpoczyna się prawdziwe oberwanie chmury. Jest jeszcze gorzej, bo nie mam parasola, bo autobus nie przyjeżdża, bo elektroniczny system informacji się zepsuł. W domu sytuacja nie wygląda lepiej, bo zaległości z pracy, bo obiad na jutro, bo z psem trzeba wyjść. I tak przez siedem dni w tygodniu. Z tym, że kulminacja złości przypada na niewinny przecież poniedziałek, a osłabienie negatywnych emocji na upragniony piątek. Wakacje są poza schematem… Koledzy są na urlopie, a ja muszę odwalać ich robotę, bo jestem najmłodszy. Poza tym jest za gorąco, albo znowu jest burza, nie mam siły i wyglądam jak zombie…

Codziennie jest około setki problemów, dla których humanista mógłby zatrzasnąć się we własnym mieszkaniu i z niego nie wychodzić. Ale…

Prawdziwe problemy zaczynają się dopiero wtedy, kiedy humanista zaczyna myśleć nad własnym życiem. Mniejsze i większe armagedony biją drzwiami i oknami, a w ukojeniu własnego mózgu nikt nie pomaga. Kłopoty piętrzą się, a zawiązany w supełek po codziennej niedyspozycji rozum, nie ma ochoty walczyć z nowo napotkaną sytuacją bez wyjścia. Po dziesięciu minutach syndrom „moje życie jest beznadziejne” i „to nie ma sensu” trafia na kupkę „na potem”. Takim sposobem staję się wiecznym problem w często depresyjnej, ale częściej mocno zdeterminowanej głowie humanisty…

Czy właśnie to inni nazywają bogatą psychiką?

/AG/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s