Dobry zwyczaj – nie przeliczaj

27 Kwi

Szkocja – kraj whisky i jajkami na bekonie płynący. Pogoda tradycyjnie w kratkę. Dzień bez deszczu to dzień stracony, ale z nieba prócz wody spada też kasa. Jasne, że nie za darmo, ale jak się narobisz – przynajmniej wiesz za co.

Jesteś na Zielonej Wyspie. Dosłownie i w przenośni.

Praca jest i wcale nie na zlecenie, o dzieło, a tym bardziej w ramach bezpłatnego stażu. Masz insurance, tygodniówkę porównywalną z miesięczną wypłatą w kraju, a jak wyrabiasz overtime masz płatny bonus – żyć nie umierać.

Zarabiasz tyle ile nie dostałbyś u nas będąc kierownikiem zmiany w Tesco. Odkładasz, bo masz z czego.

Jedzenie w dobrej cenie – jeśli nie kupujesz w Polskim Sklepie, ale preferujesz Asdę, albo Lidla na tydzień zrobisz zakupy za równowartość 3 godz. pracy. Ile u nas kupisz za ok. 30zł, bo tyle w porywach zarobisz na kasie? Dwa dni jakoś przebiedujesz.

Szmatki, czyli to, co lubią młode dzierlatki – wiadomo, bez nich nie da się żyć. Ale od czego jest Boski Primark? Tam dosłownie rozmieniasz się na drobne: spódnica za funta, torebka za funta, sześciopak skarpet nie inaczej. Ale musisz się spieszyć – reszta Polek już tam pewnie buszuje, a rozmiar 38 rozchodzi się jak świeże croissanty w Magdzie M.

Mania funtowania! Za równowartość szkockiej monety czyli zaokrąglając – 5zł może uda ci się u nas wygrzebać jakiś lekko sfatygowany podkoszulek ubiegłej generacji. Najbardziej znany na wyspach sport narodowy Polek to letnie wyprzedaże! Najlepsze marki krzyczą zza witryn sklepowych „Buy one get one free”, „Buy one get 2 for half price!”… Bierzesz więc wszystko czy ci potrzeba, czy nie. Zawsze może przydać się siostrze, koleżance, ostatecznie opchniesz na allegro…

Pracujesz i masz. Odkładasz, ale nie głodujesz. W myślach widzisz już swoje M3, a jeszcze starczy ci na prostownicę z Argosa, zestaw do manicure i pedicure z Funcika i całą masę prezentów dla rodziny i znajomych (których połowę zostawisz na lotnisku chyba, że chcesz płacić za nadbagaż).

Tyle, że idylla nie może trwać wiecznie. Te kilka miesięcy minie szybko, a po powrocie jeszcze szybciej radość życia, plany i marzenia zastąpi desperacja, frustracja i załamanie…

Przeglądasz kolejną ofertę pracy. Stawka 5,89zł netto… Ile?  Tyle zarabiałam w kwadrans!

Wchodzisz do sklepu. Od progu kusi cię boska sukienka, a akurat szykuje się rodzinna impreza. Cena 400zł… To jakiś żart? Przecież w Jane Norman najlepsze (te nieprzecenione!) były po 50 funtów!

Na cenę chleba, szynki i masła nawet nie spoglądasz. W tej chwili myślisz tylko – szkoda mi na wszystko! Powrót do rzeczywistości bywa bolesny. Pensja 5 razy niższa, a ceny artykułów pierwszej potrzeby ze 3 razy wyższe!

Witaj w domu!

Kiedy wyjeżdżasz po raz pierwszy główna rada, którą słyszysz – nie przeliczaj. Jeśli coś kosztuje 5 funtów, czyli 25zł zapewne wyda Ci się za drogie, ale w odniesieniu do twoich zarobków to normalna cena. Rada bez wątpienia przydatna tyle, że… bardziej chyba po powrocie…!

Wtedy lepiej już nic nie przeliczać. Nawet tych kilku lat straconych na zdobywanie doświadczenia, które zostało wycenione na debet z groszami.

/M.R/

Reklamy

Komentarzy 16 to “Dobry zwyczaj – nie przeliczaj”

  1. rob Sierpień 4, 2013 @ 9:18 am #

    Jak to mówią nie ma jak za granicą tylko kiedy u Nas tak będzie?

    • humanistki Sierpień 4, 2013 @ 11:18 am #

      obawiamy się, że raczej tego nie doczekamy… :/ Wiadomo i tam daleko jest do ideału, ale jak ktoś chce pracować to zarobi, a u nas poświęcasz się mówisz, że jesteś dyspozycyjny od poniedziałku do niedzieli, że zrobisz wszystko, zostaniesz dłużej, rezygnujesz z życia prywatnego i to wszystko dla bezpłatnego stażu, który rozbudowuje Twoje Cv…na które potem nikt nawet nie patrzy :/

  2. Przemek M. Sierpień 5, 2013 @ 10:08 am #

    Yhym niby tanio ale spróbuj przeliczyć cenę dobrego PIWA 😛

    • humanistki Sierpień 5, 2013 @ 12:46 pm #

      Po pierwsze dobrego piwa tam nie uraczysz 😛 Po drugie zależy, co dla kogo jest „artykułem pierwszej potrzeby” 😉 Dla mnie jedzenie i ciuchy 😀 a jeśli dla kogoś procenty to niestety w tym nasze polskie realia są górą. Na butelkę czegoś mocniejszego musiałbyś wydać więcej niż na 20 sztuk bluzeczek z Primarka ;P

  3. Przemek M. Sierpień 5, 2013 @ 7:23 pm #

    „Po pierwsze dobrego piwa tam nie uraczysz” => Po pierwsze faktycznie serwowane tam w supermarketach piwo jest beznadziejne ale można kupić w Teskaczu 😛 polskie piwko oczywiście w cenie 1,78 funta za butelke ;P i całkiem przyzwoitą indyjską Cobre 😛

    Po drugie w konfrontacji ciuchy i piwo wybieram najpiękniejszą z rzeczy doczesnych czyli Piwo :P. Wystarczą mi 2 koszulki z pozostałych 18 mogę zrezygnować 😀 😀

    • humanistki Sierpień 5, 2013 @ 7:48 pm #

      Tak więc degustując piwko na pewno nie przeliczasz, że właśnie gasisz pragnienie złotym trunkiem z puszki w cenie zbliżonej do tej z knajpy na Rynku 😉 No tak – mężczyźni – 2 koszulki i jedne bokserki – zestaw na całe życie 😀

  4. Przemek M. Sierpień 5, 2013 @ 9:44 pm #

    He he liczy się ekonomiczność ;D

    • humanistki Sierpień 6, 2013 @ 8:13 am #

      No proszę humanista a jednak ekonomista… 😛 wszyscy przechodzimy transformację zmuszeni do przekwalifikowania 😉

  5. Przemek M. Sierpień 6, 2013 @ 1:13 pm #

    Hmm w moim przypadku to się przekwalifikowałem akurat z ekonomisty na historyka 😀 taki błąd strategiczny w życiu 😀

    • humanistki Sierpień 6, 2013 @ 5:32 pm #

      zdarza się 😛 pasja popycha człowieka do rzeczy niebywałych i… nie zawsze korzystnych 😉

  6. Przemek M. Sierpień 7, 2013 @ 9:44 am #

    To aż boję się gdzie mnie te moje „pasje” skierują 😀

    • humanistki Sierpień 7, 2013 @ 12:49 pm #

      chyba na manowce, bo na pewno nie do szkoły za biurko, ani za katedrę 😉

  7. HermiONA Sierpień 7, 2013 @ 2:48 pm #

    Abstrahując o rozmowy, która się wywiązała też jestem zdania, że praca za granicą to dużo lepsze rozwiązanie przynajmniej na kilka miesięcy, kiedy nie ma się widoków na dobrze płatną pracę tutaj. Sama miałam okazję pracować w Niemczech przez kilka miesięcy i życie tam, a życie tutaj to niebo, a ziemia. Nie wydaje mi się jednak czy na stałe byłoby równie dobrze. Praca sezonowa owszem, ale na stałe trzeba byłoby znaleźć już zatrudnienie w zawodzie.

    • humanistki Sierpień 7, 2013 @ 6:05 pm #

      Na pewno praca sezonowa nie może być brana pod uwagę na dłuższą metę (zresztą jak sama nazwa wskazuje jest tylko w danym sezonie). Jednak muszę przyznać szczerze, że nie wiem jak jest z pracą w zawodzie, czyli taką normalną, dostępną przez cały rok. Nie orientuję się, ale nie wydaje mi się, żeby można ją było zdobyć bardzo łatwo, choć z drugiej strony myślę, że pewnie znajomości nie miałaby tutaj decydującego znaczenia, raczej umiejętności, kwalifikacje, język oczywiście i predyspozycje.

  8. Witold Sierpień 24, 2013 @ 7:47 am #

    O Szkocja, może warto tam po prostu zostać? I poszukać sobie pracy w swojej branży? Pozdrawiam ciepło
    Witold

    • humanistki Sierpień 25, 2013 @ 7:44 pm #

      To jest bardzo dobry pomysł i nawet długo o tym myślałam, ale co jeśli z innych powodów chce się zostać w Polsce? Wtedy pozostaje tylko wspominać dobre czasy i tłumić żal obietnicami zatrudnienia? :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s