Dzień z życia pracoholika cz. 1

23 Mar

Znienawidzony dźwięk budzika wyrywa mnie z pięciogodzinnej imitacji snu. Drzemka nr 1. Dziesięć minut. Drzemka nr 2. Podświadomie tłumaczę sobie, że dziś jak zwykle śniadanie sobie odpuszczę. Drzemka nr 3. Prostownicę sobie daruję? I tak wiele nie pomoże. Zyskuję kolejne 3 minuty. Teraz już bez drzemki. Szybka decyzja: pojadę późniejszym…

W otępiennym letargu podchodzę do łazienkowego lustra. Chwila na refleksję: stres i brak snu to najlepszy kowal – podkowy pod oczami towarzyszą mi od tysiąc dziewięćset… kto by sięgał tak daleko.

Zaraz, zaraz. Co to dzisiaj? A tak… Skrzynka mailowa zaraz się przeleje. Wolę nie otwierać, bo czuję, że zaraz zaleje mnie fala pytań, na które odpowiedź jest oczywista. Zdaje się chyba, że tylko dla mnie.

Potem telefon, jeden, drugi, dziesiąty… ale jedenasty zdecydowanie jest najlepszy: „Czy Pani w ogóle czyta te maile?!”, na usta ciśnie mi się jedynie: „nie, k*** przeglądam w Paincie!”. Ale zachowuję zimną krew. Biorę dwa oddechy. Może zacznę przerzucać stos papierów. To mnie uspokoi. Tak, tak. Wiem. Podświadomie odsuwam w niebyt i bliżej niedookreśloną przyszłość coś, co trzeba zrobić teraz, ale nie mam sił.

Moje obowiązki dzielą się na te, które muszę zrobić dziś – bo świat się zawali i te, które mogę zrobić jutro, bo jeszcze chwilę ustoi w posadach. Tyle, że tych „priorytetowych”, „najważniejszych”, „kluczowych” codziennie przybywa, a lista mniej ważnych wydłuża się w nieskończoność…

Do tego stopnia, że w prywatnej skrzynce mailowej rozważałam nawet ustawienie stałego autorespondera:

Witam!

– Jeśli pytasz, co u mnie to spoko, po staremu (czyt. nie mam czasu)

– Jeśli pytasz kiedy się spotkamy to standardowo „w przyszłym tygodniu, jak trochę się ogarnę” (czyt. w przyszłym tygodniu napiszę Ci, że jeszcze się nie ogarnęłam, a w następnym, że może w kolejnym)

– Jeśli Ci nie odpisuję, to się nie wkurzaj, chwilowo nie ogarniam (czyt. pracuję od 15 godz. i właśnie wynegocjowałam z moim organizmem, że odpiszę na ostatniego maila – Twój dziś nie jest priorytetem, może jutro będzie miał więcej szczęścia)

– Jeśli masz mega ważną sprawę zadzwoń (czyt. nie pisz smsa, bo będzie egzystował w skrzynce czekając na odpowiedź równie długo jak mail).

– Jeśli chcesz mi powiedzieć, że tak nie da się dłużej żyć, to dołącz do skromnego ogonka moich prywatnych coachów, którzy jak widać na razie niewiele wskórali…

Pozdrawiam serdecznie

M.R©

 

Reklamy

komentarze 3 to “Dzień z życia pracoholika cz. 1”

  1. Roberto :) Marzec 24, 2014 @ 6:40 pm #

    Nic dodać nic ująć święta prawda 🙂 gdzieś już to słyszałem….

  2. monikape Sierpień 11, 2014 @ 10:26 pm #

    co robi pracoholik w weekend? nadrabia zaległości z tygodnia 😉

    • humanistki Sierpień 15, 2014 @ 7:01 am #

      Dokładnie… Cóż w tygodniu nie ma wolnego, więc jak tylko pojawia się okazja trzeba nadrabiać! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s