SZTUKA: Dominik Borkowski

13 Gru

Symbol przekraczania granic, podróży wtajemniczającej, misji. Organ poruszania się. Wyraz szacunku dla miejsca, fragment osobowości idącego, utrwalający jego obecność. Aż ciężko uwierzyć, że jedna z paranoi Borkowskiego ma tyle znaczeń.

A jednak…

Umieszczona w centrum, ale mało widoczna, żeby ją dostrzec trzeba oderwać wzrok od abstrakcji na ścianach, rozpiąć szary płaszcz, strzepnąć z niego proszone owady i spojrzeć w dół. Tam goszczą królowie wernisażu – Paranoje Stopy.

Czarne ślady są perełką wystawy. Kiedy wokół nich zbierają się inne ludzkie stopy widać różnice. Normalne, ludzkie, codzienne i artystyczne, niedoścignione, nieobecne. Zwykłe i metaforyczne. Strudzone życiem, wszechobecne, nieodłączne człowiekowi.

Owszem jest i Don Kichot ze swoimi mrzonkami, dosiadający konia na biegunach. Jest Tayson i Van Gogh tak samo silni i przerażający. Jest Borzek ze skrywającym tajemnicę lewym okiem. Jest też święcący triumfy Prochowiec-spacer czekający na właściciela.

Wszystko utrzymane w odcieniach szarości i czerni z małą domieszką bieli. Niektóre głębokością koloru i abstrakcyjnym spojrzeniem mocno zaskakują, jak Tribute to Malewicz. Autor nie daje dużych możliwości interpretacji obrazu, sam określa jej granice. Pracę można byłoby odnieść do Jerzego Nowosielskiego (Abstrakcja 1998), a nie jak sugeruje artysta do Kazimierza Malewicza (Czarny kwadrat 1924), choć suprematyzm swoim oderwaniem od rzeczywistości i dążeniem do maksymalnego uproszczenia form doskonale obrazuje pędzel malarski Borkowskiego.

Cała ta współczesna rzeczywistość jest własnością minimalisty przedstawiającego przedmioty codziennego użytku w nowym wydaniu. Indywidualisty nie do podrobienia, w którego rękach rzeczy zmieniają charakter, rodzą się na nowo wraz ze swoim dopiero, co nadanym symbolicznym znaczeniem.

Powstaje trochę cyniczny, ale mający głębszy sens świat. Z jednej strony ukazujący lekkość dziecięcej wyobraźni z drugiej ciężar doświadczeń.  Kiedy przyjrzymy mu się lepiej, odkryjemy, że niedoskonałe i ułomne rzeczy na obrazach, to nie tylko przedstawienie mrocznych bajek, ale też sposób na wyrażenie artysty jako cząstki świata. Świata, z którym nie wszyscy się zgadzają, ale, na którego patrzenie sprawia metaforyczną przyjemność.

Można się pokusić o stwierdzenie, że świat ten jest wydeptany. Wszakże to stopy wyznaczają kierunek wystawy, który po wyjściu (po uprzednim Bug zapłać) każdy wybiera już sam.

A opuszczając Galerię Olympia na krakowskim Kazimierzu warto zadąć sobie jeszcze pytanie: Czy ślad pozostawiony przez Dominika Borkowskiego stanie się jego przekleństwem? Bo jak mówił Stanisław Czosnowski: Ślad jest przekleństwem stopy ludzkiej.

/AG/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s