Metro – Dywagacje cz.2

20 Paźdź

„Metro” towarzyszy mi codziennie i każdego dnia serwuje dawkę nowych wieści ze świata, w którym temat bezrobocia, durnych zajęć nazywanych szumnie pracą, studentów, absolwentów, humanistów i całej reszty znajdujących się w opłakanym stanie Polaków przyćmiewa mi krzyżówkę, horoskop i „podaj dalej”.

Na pierwszych stronach w zeszłym tygodniu gościły tylko powyższe żale. W tekście „Studia to projekt na całe życie” jeden ze studentów pisze, że memy z bezrobotnymi socjologami to nie dla niego, więc będzie studiował marketing. Dlaczego akurat to? Bo jego ciocia i wujek pracują w PR w dużej korporacji za granicą. Trudno mu się dziwić, gdyby ktoś z mojej rodziny grzał dla mnie ciepłą posadkę w Londynie na stanowisku np. prawnika to nawet gdyby miał mi się mózg zagotować wykułabym całe prawo rzymskie na blachę, a kodeks prawa cywilnego czytałabym nawet w toalecie…

Brawami nagrodzić należy wypowiedź polonisty, który zgodnie z prawdą mówi, że humanista musi sobie od razu otwierać kilka furtek, żeby potem nie być bezrobotnym. „Trzeba pracować, często za darmo, żeby mieć bogate CV”. Sprowadzamy elokwentnego polonistę na ziemię. Nasze doświadczenie pokazuje, że bogate CV niekoniecznie równa się bogate i dostatnie życie

No, a jak chce się mieć nie dostatnie, ale „jakie takie” życie, a nie ma gdzie pracować to zawsze można gdzieś dorobić. Na jesień w standardzie oferty szorowania nagrobków, bo dla „naszych drogich bliskich zmarłych” oczywiście nikt nie ma czasu. A póki wirtualne znicze są jeszcze w fazie testowania nagrobni sprzątacze są nadal w cenie.

Poza tym zajęciem „Metro” daje nowe pomysły na zarobek: ekspert od dziecięcej logistyki, czyli zawieź, przywieź i zawiąż buciki. Na jesień można też nagrabić… tyle, że nie hajsu, a liści, których pedantyczni nowobogaccy chcą się pozbyć z posesji. I tu też jest okazja, żeby dorobić grosza.

Jednak najfajniejsza opcja to korepetycje. Ale nie z matmy, fizyki, czy angielskiego. To już przeżytek epoki. Teraz bogaci rodzice uwielbiają przechwalać się na salonach oryginalnymi zdolnościami swoich pociech. Można więc dawać korepetycje ze składania origami, wycinanek kurpiowskich, a niebawem dojdzie do tego, że nawet z gry na afrykańskich bębnach. W tym miejscu samo ciśnie mi się na usta pytanie gdzie pracują rodzice, których stać na to, by zapłacić 30zł za godzinę gniecenia kartki papieru?

/M.R/

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Metro – Dywagacje cz.2”

  1. Sławek Październik 22, 2013 @ 1:17 pm #

    he he he, rodzice tych dzieci na pewno nie są Humanistami! Stawiam na wszechpotężne korporacje! :p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s