Jesienne pracobranie

14 Paźdź

Wakacje to podobno najlepszy okres na łowy. Jeśli zarzuci się sieci na gumtree.pl można liczyć na pokaźny połów managerów call center albo hostess paradujących w krótkich spódniczkach i zachęcających do zakupu „jedynego i najbardziej chłonnego” żwirku dla kota na rynku.

Jeśli się dobrze rozejrzeć można ustrzelić także pracę przy obieraniu czosnku, zbiorze truskawek czy pakowaniu winogron na taśmie. Ale, żeby na swoje lasso złapać jakąś konkretną długoterminową pracę, a nie sezonową fuchę, trzeba być nie lada torreadorem.

Lato. Że niby żniwa, że pracowniczy urodzaj. Guzik prawda. Dziesięć stron nowych ogłoszeń w godzinę, ale gdyby przesiać to przez sito może zostałyby ze dwie… oferty, nie strony.

Zima wiadomo. Wszystko zamiera, nawet ruch na rynku pracy. Jakby zamrożono etaty, obsypano szronem najlepsze stanowiska. No to może jesień? Hmm… jesień to pora przejściowa, więc każdy odczuwa wtedy przejściowe problemy ze znalezienia pracy. Przejściowe, bo zawsze można sobie wmówić, że na wiosnę będzie lepiej. Kołowrotek nadziei.

Jesień czyli sezon na PRACOBRANIE. W lesie ofert można się zgubić i trafić na trujące okazy. Za drzewem czai się już PRZEDSTAWICIEL SROMOTNIKOWY, który gotowy jest wmówić niedoświadczonemu poszukiwaczowi, że jest jadalny. Obok wyrasta pokaźny ULOTKARZ SZATAŃSKI, po zjedzeniu którego można ciężko odchorować pustkami w kieszeni. Porywając się na któregoś z nich można nabawić się niestrawności, choroby wrzodowej i długotrwałego zniechęcenia zawodowego.

By trafić na DZIENNIKARZA SZLACHETNEGO, który może poszczycić się pracą na etat, a nie wierszówką, czy smakowitego KOŹLARZA „PIJAROWEGO” trzeba znać miejsca ich występowania. Najlepiej spoufalić się wcześniej z doświadczonym grzybiarzem, obalić z nim w leśniczówce żubrówkę i wyświadczyć mu jakąś przysługę, by potem ten w ramach wdzięczności pokazał miejsca występowania jadalnych okazów.

Bez tego można błądzić w ciemnym lesie bezrobocia, potykając się o spróchniałe kłody zasiedziałych na stałe pracowników, spod których kiełkują już nowi następcy puszczając młode listki.

Wracając z gąszczu bezsensownych ofert z pustym koszykiem nie pozostaje już nic innego jak tylko dołączyć do grona gęsto porastających PUPowe drzewo opinek. Może byłoby zupełnie inaczej gdyby uczelnie zamiast milionów produkowanych i eksportowanych na rynek przeciętnych pieczarek zainwestowały w skromną ilość borowików szlachetnych….

/M.R/

Reklamy

Komentarze 2 to “Jesienne pracobranie”

  1. Ilona88 Październik 16, 2013 @ 12:21 pm #

    ale sie usmiałam 😀

    • humanistki Październik 22, 2013 @ 1:44 pm #

      Nam też ten tekst przysporzył wiele radości 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s