Sprawozdanie ze śmietnika

8 Paźdź

Międzynarodowa firma, oddziały na całym świecie, nowa lokalizacja w Twoim mieście! Tak kusi dobrze napisana oferta pracy w… marketingowym śmietniku!

Stawiasz się na rozmowie o wymyślnej porze, bo kto umawia kandydata na 13.35? Odpowiedź nasuwa się sama kiedy docierasz do biura. W długim korytarzu czeka sześciu innych bezrobotnych. Każdy z nich coś skrzętnie notuje. Kierujesz się na recepcje, tam uśmiechnięta od ucha do ucha blondynka, przerywając rozmowę telefoniczną, podaje Ci ankietę do wypełnienia. Podstawowe dane i kilka intrygujących pytań o to, co będziesz robić za pięć lat, jakim jesteś człowiekiem lub jak oceniasz swoją odwagę. Po pięciu minutach jesteś gotowa do rozmowy, niestety ze względu na dużą liczbę wciąż napływających kandydatów są małe opóźnienia. Czas poświęcasz na rozmowę z sympatyczną dziewczyną z krzesła obok. Zanim zdążysz zapytać, dowiadujesz się, że właśnie kończy liceum i nie ma ani wielkiego, ani imponującego doświadczenia w branży. Mimo to, zaprosili ją na rozmowę po godzinie od wysłania CV. Niestety, miła koleżanka nie wie nawet na jakie stanowisko aplikuje. Coś z administracją, dokładnie nie pamiętam?

Szybko orientujesz się, że rekrutacja jest prowadzona w dwóch pokojach, a HR-owcy, podobnie jak recepcjonistka, mają przyklejony do twarzy szeroki uśmiech. Oprócz tego ich nienaganny wygląd nasuwa skojarzenia z idealną posadką. Sielanka?

Rozmowa trwa osiem i pół minuty. Na początku jesteś zapewniona, że dzisiaj nie biją i nie ma się czego bać. Prezes z mocnym amerykańskim akcentem pyta jak spędziłaś weekend, czy jesteś odważna i jak radzisz sobie z komunikacją miedzyludzką. Potem snuje wizję wielkiej kariery oczywiście w zawrotnym tempie. Po takim wstępie pyta, czy jutro jesteś dyspozycyjna, bo chętnie spotka się z Tobą na dniu próbnym. Trwa on od 11 do 20, a wszystko dokładnie wyjaśnia Ci Twój prywatny coach. Na koniec dnia piszesz test i podejmujesz decyzję o tym, jak ma wyglądać Twoja przyszłość.

Nawet nie wiesz kiedy kiwasz potakująco głową. A może tylko tak Ci się wydaje?  Zostajesz pożegnana z równie serdecznym uśmiechem i ostatnim pytaniem o plany na wieczór. Dopiero w drodze powrotnej uświadamiasz sobie, że nie zdążyłaś nawet zapytać o umowę i wynagrodzenie…

Kilka minut w sieci daje Ci jasną odpowiedź na wszystkie wątpliwości. Zostałaś wciągnięta do wielkiego śmietnika wielopoziomowej akwizycji. Pod piękną nazwą kryje się najprościej rzecz mówiąc wciskanie kitu dziewięć godzin dziennie. Najczęściej bez umowy lub na śmieciówce z marną perspektywą obiecanych milionów. Awansować musisz, bo inaczej przestaniesz być efektywna. Na Twoje początkowe stanowisko jest już rzesza chętnych, którzy dzięki perfekcyjnemu obrazkowi zostali wciągnięci w wielki-śmiecio-biznes. Dzięki nim Ty masz szansę na wypłatę, a pomysłodawca stworzenia wysypiska młodych talentów na całkiem niezłą imprezę na Kajmanach.

Głośna muzyka, kolorowe biuro w centrum miasta, zadowoleni z siebie, zadbani i wciąż uśmiechający się do Ciebie młodzi ludzie. Obudź się, tak nie wygląda polska rzeczywistość! No chyba, że na marketingowym śmietniku

/AG/

Reklamy

komentarze 2 to “Sprawozdanie ze śmietnika”

  1. (I) Październik 9, 2013 @ 10:11 am #

    Czytając ten tekst stwierdzam, że takie firmy są coraz lepsze w mydleniu oczu przyszłym pracownikom. Wszystko jest piękne, a ludzie uśmiechnięci. Tylko gdzie w tym wszystkim jakaś uczciwość i prawdziwość? Zanikła…w marketingowym śmietniku!

    • humanistki Październik 22, 2013 @ 1:40 pm #

      Niestety, o prawdzie w dzisiejszym świecie aż strach mówić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s