KINO: Być jak Kazimierz Deyna

25 Sier

Co za różnica, jaki kierunek i na jakiej uczelni się studiuje i tak bez „pleców” o pracy nie ma co marzyć… Takim stwierdzeniem kwituje wybór syna Zosia (Gabriela Muskała) matka Kazika, gdy ten oznajmia, że zaczyna studia humanistyczne. Jak wielu z widzów pokiwało głowami ze zrozumieniem można się domyślać. Ciężki jest los humanisty, zdegradowane wykształcenie wyższe nie ma lekko, ale i technikom nie wiedzie się dobrze. Koledzy Kazika ze szkolnej ławy po technikum cukierniczym musieli wyjechać do Londynu, by na zmywaku praktykować umiejętności „ciastkotwórcze”. Teściom, rodzicom i sąsiadom wcale nie musi się to podobać, ale najważniejszym w życiu jest… robić swoje!

Kazikowi (Aleksander Staruch/Marcin Korcz) już w zasadzie przed porodem ojciec (Przemysław Bluszcz) wyznaczył ścieżkę kariery. W dniu narodzin syna w meczu Polska-Portugalia w 1978 roku Kazimierz Deyna strzelił jedyną bramkę dla Polaków. To na jego cześć Kazik dostał imię. Ojciec uznał cały incydent za dobrą wróżbę i za wszelką cenę starał się zrobić z syna piłkarza. Z marnym efektem… Kazik poszedł swoją drogą. I mimo przeszkód, trudności i zagubienia nie zawrócił…bo humanista, też się umie w życiu ustawić…!

„Być jak Kazimierz Deyna” to komedia, która nieprzerwanie śmieszy, momentami wzrusza, chwilami skłania do refleksji. Nie jest jedynie pochwałą stanowczości, asertywności i umiejętności podążania własną ścieżką. Film podejmuje wiele problemów. Z dużą dozą humoru pokazuje schyłek komunizmu w Polsce i jego absurdy. Stara się ukazać moment upadku i powolnej transformacji. Tego jak działacze partyjni wchodzą w nowe role i jak się w nich odnajdują. W końcu jak z rozmachem wkracza kapitalizm, a wraz z nim zapełniają się sklepowe półki. Symbolem tej transformacji jest ojciec Kazika, który z mechanika samochodowego staje się „biznesmenem” na lokalną skalę. I tu reżyserka filmu Anna Wieczur-Bluszcz obnaża kolejne fakty. Po upadku komunizmu łatwo było się dorobić. Otworzyć mały interes i zarobić na nim całkiem sporo. Ten biznes to raczej zasługa pomysłowości niż magicznej mocy białych skarpet… By dowiedzieć się więcej o niezwykłym darze tej części garderoby trzeba koniecznie obejrzeć tę dobrą, bo polską i wcale nie romantyczną komedię.

/MR/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s