Każdy ponad każdym – MGRemix

29 Lip

Marzena była w ciężkim szoku, trochę spięta, ale całkiem zdrowa, długoterminowa i niegłupia. Na ławkę w parku usiąść, opanować nerwy weszła gdzieś, całego tego stresu już nie mogąc znieść. Sms-a mu pisała pomyślała, że się czuje trochę tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz licencjata broniła, choć tydzień wcześniej dała do sprawdzenia, jednak teraz poziom podniecenia większy.

Dziś magistra broni już nie po raz pierwszy, czy czuje się lepsza? Nie, czuje, że dziś ją już to pieprzy!

Recenzent i promotorka – lat temu pięć poznała ich podczas inauguracji. Dzisiaj prócz obrony ta „magisterka” historii robi jeszcze jedną bardzo ważną rzecz – ostatnie łzy po studiach roni. Z podwójnych nerwów teraz obgryza paznokcie, choć zwykle o nie dba, teraz to pie*doli.

Teraz o nim: prof. Pasek, zbieżność z Chryzostomem przypadkowa całkiem, niesie pracę właśnie w granatowej oprawce i pod pachą stertę innych kartek. Dziwi go, bo sytuacja coraz bardziej się przedłuża, patrzy przez ramię, czy sala się już zwalnia i coraz bardziej się wkurza…

Pani z dziekanatu, bo tak o niej mówimy, myśli tymczasem o tym całym tłumie, co napiera już, nie zarejestruje ani jednej pracy dziś … Rzadko odmawia, w dziekanacie siedzi cały dzień, gdzie posadził ją dziekan, ale dziś oni już przegięli i znów przyszły studentki z indeksami, ona tego dłużej  znieść nie może. I chociaż jedna do drugiej mówi, żeby broń Boże, nie zanieść niezbindowanego, bo może być gorzej, to jedna pakuje – teczkę na gumkę, zdjęcia w kopertę, pracę drukuje luzem i niechybnie zza drzwi wróci z guzem…

Jakiś czas wcześniej, z podkarpackiej  wsi, wyjechał do Krakowa szukać lepszych dni – Robert – na uczelni znał jednego z powiatu swego, w ławce z nim siedzącego już od ‘ 92-tego. Paweł ma na imię w polu trochę robi Robert postanowił, że też spróbuje sił w agroekonomii… Na UR złożył papiery, zadowolony, bo do dawna obaj są już magistry inżyniery… Ciul, że pracy po tym nie ma, więc zmuszony został do  przekwalifikowania, ale cieszył się, że spotkał Ją i to byłby jedyny pozytyw tego studiowania  😉

Z twarzy jest podobna zupełnie do nikogo, jednak ubrana na czarno-beżowo. Na górze ma mieć żakiet, a na dole na galowo. Pasowała im stuprocentowo – omyłkowo do opisu kogoś. Notatki przegląda, powtarza, pozory stwarza…  Jakiś czas później pani promotor drzwi otwiera do sali i zaprasza na obronę. Szyld „Komisja” – wchodzi, składa zeznania. Rutynowe przepytania zwykle są na odpie*dol, ale teraz to nie pójdzie już tak miękko. I choć zwykle są do przewidzenia, bez cienia wątpliwości pytanie z kosmosu postać rzeczy zmienia… Dla Marzeny wstrząs. Więc gładzi włos, spogląda na niego oraz nią… Przecież w zadnieniach tego nie było – namyśla się chwilę, ale ileż można, ile? Zaczyna więc improwizować swoje wizje no i tyle…

M.R©

Oryginał: WWO „Każdy ponad każdym”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s