Pilnie wymienię umiejętności na znajomości

23 Lip

Jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję. No może… są wyjątki. Call center odpada na wstępie – nie mam zamiaru „nawijać z nimi”, a praca w solarium też nie dla mnie, bo wiadomo „bladość nie radość”, a pracownik musi się prezentować. Ciemny mahoń wskazany, w końcu autopromocja to połowa sukcesu, a porcelanowy look nadaje się co najwyżej do piekarni.

Poza tymi chwalebnymi wyjątkami wysyłam Cv gdzie mnie potrzebują, a przynajmniej tak mi się wydaje. Pensji dziennikarza daleko do ideału, więc po godzinach wskazane jest sobie dorobić… gdziekolwiek. Interesująca oferta – recepcjonistka, godziny pracy popołudniowe, dojazd „na piechotę”, a stawka, jak na dzisiejsze realia zadowalająca – praca marzeń! (No powiedzmy, z braku laku i kit dobry). Wysyłam. Czekam.

Po kilku dniach w słuchawce słyszę rozentuzjazmowaną właścicielkę obiektu, w którym być może przyjdzie mi popracować. Hola, hola nie tak szybko. Zamiast iskierki nadziei – telefoniczna rozmowa kwalifikacyjna – etap I. (Cudownie – myślę – ciekawe ile progów przede mną – ten jest na pewno zwalniający!). Automatycznie włączam cały zestaw elokwentnych sformułowań łącznie z „aczkolwiek”, „jednakowoż”, „azaliż” … Żeby brzmiało przekonywująco…

Przesympatyczna pani informuje mnie, że trzyma właśnie przed sobą moje Cv i pyta dokładnie o to samo, co w nim widnieje. Cóż, może nie miała czasu dogłębnie go przeanalizować? Recytuję więc swoje osiągnięcia przez jakieś 10 minut, potem odpowiadam na serię pytań zadawanych z prędkością wystrzałów karabinu maszynowego: Dyspozycyjność? Pełna. Umiejętność obsługi Worda? Z zamkniętymi oczami. Komunikatywność? Kobiety z targu się nie umywają. Jednym słowem – wszystko na tak. Pani pełna (nie)szczerego zachwytu dziękuje i zaprasza na rozmowę.

Jest szansa. Pukam do drzwi. Po chwili ciszy uchylają się wrota mojej nadziei. „Ooo… pani do…?” „Jestem umówiona na rozmowę kwalifikacyjną” okraszam odpowiedź najlepszym uśmiechem z oferty. „Aha, na dziś? Nikt się z panią nie kontaktował?”, „Nie. A w jakiej sprawie?”. „A nie, hmmm to nic… zapraszam”. Po setkach szczegółowych pytań i ubóstwianej przeze mnie scence, którą musisz odegrać bez przygotowania słyszę: „Wypadła pani świetnie. Kiedy będziemy rozpatrywać kandydatury będę głosować za panią, ale wie pani jak to dziś jest. Może na to stanowisko będzie jakaś znajoma szefa, ja nie wiem, w każdym razie będę dzwonić”. Czuję uderzenia gorąca, serce wali szybciej, kręci się w głowie. Tyle, że to nie stan zakochania, ani nawet objawy menopauzy…

Chwile rozważam, czy nie poprosić o powtórzenie, ale ostatecznie uśmiecham się słabo i wychodzę. Nawet chcąc zostać durną recepcjonistką trzeba mieć znajomości? Ok, być może, ale nikt nie powiedział mi tego nigdy prosto w twarz… kiedyś musi być ten pierwszy raz. Dobrze, że mam go już za sobą, a to co przede mną zapowiada się równie (nie)ciekawie…

/M.R/

Reklamy

Komentarzy 6 to “Pilnie wymienię umiejętności na znajomości”

  1. Sylwia Lipiec 23, 2013 @ 4:42 pm #

    Znam to niestety z autopsji, niestety dałam się również wrobić w trzy godzinki próbne, jak się okazało polegające na roznoszeniu ulotek. Teoretycznie miałam duże szanse, ponieważ poza mną była tylko jedną naiwna. Jednak żadnej z nas nie zaszczycono ową posadą, gdyż znajoma szefowej pilnie potrzebowała etatu. Do tej pory złość mnie na to bierze.

  2. humanistki Lipiec 26, 2013 @ 6:01 pm #

    Szkoda, że w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie: znajomi moich znajomych są moimi znajomymi. Może szybciej udałoby nam się znaleźć pracę…
    Trzymamy kciuki za wszystkich NIE-znajomych! 🙂

  3. bezrobotny Lipiec 27, 2013 @ 7:17 am #

    niestety tak to jest zapraszają chwalą robią nadzieje i potem nie dzwonią coś o tym wiem miałem tak kilka razy ale nie wolno się poddawać pamiętajcie My pracownicy jesteśmy lepsi

    • humanistki Lipiec 28, 2013 @ 5:04 pm #

      Gdyby jeszcze pracodawcy to dostrzegali i doceniali – ale to prawda nie można się poddawać – nadzieja umiera ostatnia!

  4. HermiONA Sierpień 7, 2013 @ 2:54 pm #

    Być może są stanowiska, na które nie trzeba mieć znajomości, żeby dostać pracę i mam tu na myśli wspomniane wyżej call center.

    • humanistki Sierpień 7, 2013 @ 6:08 pm #

      Albo inne „prace” polegające na „wciskaniu kitu”, których nikt nie chce podjąć… tam są zawsze wolne stanowiska :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s