Zapiski z procesu rekrutacji

21 Lip

Dzwonek telefonu komórkowego przypomina, że nie jestem jedynym żyjącym gatunkiem na świecie, a opowieści o polu magnetycznym kradnącym zasięg to tylko plotki. Chwała Bogu! Nie jestem jeszcze na straconej pozycji.

Całkiem sympatyczny pan zadaje kilka łatwych pytań, po czym przechodzi do tych bardziej kłopotliwych. Dyspozycyjność? Niepełna. Status społeczny? Student. Tryb? Dzienny. Zapada cisza. Pytanie o zmianę sposobu studiowania oznacza jeszcze większe kłopoty. Skoro zostało mi zaledwie kilka miesięcy nie widzę sensu w postawieniu swojego życia na głowie. Mogłabym się jeszcze nad tym poważnie zastanowić, ale nie po tym co usłyszałam kilka oddechów później. 3-miesięczny staż bezpłatny. Gwarancja zatrudnienia.

Na mojej ręce właśnie wyrósł kaktus. Wygląda jak choinka, bo na każdej igle przyczepiona jest bombka z lśniącym na czerwono napisem: zero szans, niemożliwe, brak perspektyw, nieprawdopodobne, cuda się nie zdarzają… Dobrze, że mam dużą wyobraźnie, bo chociaż jestem w stanie przewidzieć jaki typ umowy dostanę po trzech miesiącach rzetelnie odrobionej praktyki. List polecający. W końcu byłam dobrym pracownikiem, ale aktualnie firma nie prowadzi rekrutacji, gdyż nie ma wolnych wakatów.

Z gorącego Meksyku, wracam do kapryśnej Polski. Zamiast kującej rośliny, w dłoni trzymam szklankę wody. Po mało przekonującym HR-owcu został tylko krótki sygnał w słuchawce, ja za to zaoszczędziłam sobie rozczarowania w niedalekiej (3-miesięcznej) przyszłości.

/AG/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s