Jestem Magistrem!

16 Lip

Od dziś możesz do mnie mówić Pani Magister!

Tamtamtatam! Oto jest! Kolejny tytuł w wszechoceanie bezrobocia. Papierek, który jest „cenzura” wart, ale bez którego ani rusz. Świstek, który wyznacza rangę w społeczeństwie, a jednocześnie zmniejsza szansę zawodowego zatrudnienia. Dyplom – przepustka do depresji.

Kolejny wieczór spędzam z większą liczbą pesymistycznych myśli w głowie, niż bąbelków od szampana, a przecież miało być odwrotnie?!

Dwa lata temu mówili, że lepsze lic. niż nic. Teraz chyba powinni powiedzieć lepsze zero niż magistero! Jak to możliwe? Każda z obronionych ostatnio osób z którymi się spotykam ma ten sam problem. Brak perspektyw!

Jestem MAGISTREM! Wkroczyłem do sfery wyższej i jestem tą lepszą częścią społeczeństwa. Wykwalifikowaną i z predyspozycjami, w końcu mam tytuł! Czyżby? A co robisz jutro? Wstaje o 5 rano, na 6 muszę być już w pracy, trzeba otworzyć piekarnię/załadować towar/przejechać 300 km, żeby sprzedać komuś najnowszą paczkę fajek. Jak Ci się to podoba? Codziennie rano modlę się do każdego boga z każdej możliwej religii, żeby mój zakład pracy runął, stanął w płomieniach, lub wyleciał w powietrze, jak na złość nic takiego się nie dzieje. Zrezygnujesz? Ależ skąd, przecież muszę się jakoś utrzymać…

Każdy dialog wygląda tak samo, za każdym pytaniem, czai się podobnie pesymistyczna odpowiedź, wypowiadana z mniejszym lub większym żalem i złością, w zależności od ilości spożytych wcześniej bąbelków. Nie ważne czy to filolog, politolog, historyk czy ekonomista – każdy dochodzi do tego samego wniosku… Jestem MAGISTREM i tak naprawdę w moim życiu nie zmienia się nic, oprócz dodatkowej kartki w teczce z dokumentami.

/AG/

Reklamy

Komentarze 4 to “Jestem Magistrem!”

  1. Humanista - polonista Lipiec 16, 2013 @ 7:06 pm #

    Tak naprawdę tytuł mgr nic nie zmienia. „Prorocze” słowa mojego promotora: teraz na pewno wszystko będzie w porządku. Czyżby? Obroniłam swoją pracę, ale jakoś radości mi to nie przyniosło. Czułam się tak jak wcześniej. Ok, mam mgr i co z tego?

    • humanistki Lipiec 30, 2013 @ 12:43 pm #

      Takie poczucie towarzyszy teraz większości absolwentów polskich uczelni… kiedyś ten tytuł miał znaczenie – teraz daje coraz mniej satysfakcji, bo zdajemy sobie sprawę, że nie poprawia naszej pozycji na rynku pracy 😦

  2. bognyprogram Lipiec 22, 2013 @ 9:30 am #

    Zawsze wychodziłam z założenia, że studia są dla mnie, nie dla pracodawcy. I dzięki temu nigdy nie miałam do nikogo pretensji, że ‚znowu w życiu mi nie wyszło’ oraz cieszę się z tego papierka, bo udowodniłam sobie, że byłam na tyle sumienna i pracowita, że zaliczyłam lubiane i mniej lubiane przedmioty.
    Wszechocean bezrobocia pochłonął i mnie (no, nie licząc umów śmieciowych, które co jakiś czas zasilają mój nędzny budżet), ale cóż, nie obarczam winą mojej UJczelni, bo od pierwszego dnia słyszałam, że nie obchodzi ich co będę robiła po opuszczeniu tych szlachetnych murów, a jak się nie podoba, to sio do zawodówy. Więc param się drobnymi zleceniami, byle były związane z moim kierunkiem zawodowym, bo Makdonalda przecież nie wpiszę w CV. Małymi kroczkami dążę do ‚wymaganego doświadczenia’ i wiem, że w końcu będę robić to, co chcę, lubię i umiem.
    Nie ma co narzekać, bo rolą pisarza jest przymierać głodem płodząc perełki godne dopiero przyszłych pokoleń, a rolą maklera giełdowego zejść na zawał po czterdziestce z kupą kasy i bez rodziny.
    Zawsze jest jakieś wyjście, jeśli jesteśmy dostatecznie zdeterminowani i mamy jasny cel. Jak nie drzwiami to oknem. 🙂

    • humanistki Lipiec 28, 2013 @ 5:11 pm #

      Na wszystkich uczelniach niestety schemat jest chyba podobny – najpierw dni otwarte, zachęcanie przyszłych studentów, miłe rozmowy, uśmiechy, uściski dłoni. Ale kiedy tylko rozpoczną się zajęcia każdy kolejny profesor czy doktor co drugie zdanie wtrąca „po co wybraliście ten kierunek?”, „Nie będziecie mieć pracy”, „marnujecie te 5 lat”, „dziennikarz/historyk/etc. to wymierający zawód” – niesamowity cynizm i zaprzeczanie istocie swojego przedmiotu…

      Nie ma co przejmować się tym co powiedzą inni – dla nas to sukces i jeśli będziemy konsekwentnie dążyć do celu – osiągniemy go! Na to liczymy i tego również życzymy Pani! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s