Wolontariusz zawsze poszukiwany

11 Lip

W tym tygodniu to już trzeci telefon. Najpierw wszyscy milczą, a potem na gwałt szukają współpracowników. Jakby się paliło.

Mój prywatny pożar bezrobocia płonie już niemiłosiernie długo, a że nic nie jest w stanie go ugasić, już się przyzwyczaiłam do pulsującego gorąca. Nawet nos mam usmolony od sadzy spalonych nadziei w nieustająco poszukujący rynek pracy.

Idą zmiany! W końcu oddzwonili, muszą mnie potrzebować! Świetnie się składa, bo ja jak nigdy potrzebuje ich wpływów na moje konto.

Rozmowa przebiega bez zarzutów. Do czasu…

Kiedy pytam o wynagrodzenie dowiaduje się, że niestety, ale jedyne co mi mogą zaproponować to pracę o charakterze wolontariatu! To nic, że właśnie przed chwilą powiedziałam, że gdyby zdarzył się drugi Smoleńsk bez wahania wsiadłabym w samolot i poleciała na miejsce zdarzenia, po to tylko, żeby zrobić reportaż. A gdyby człowiek z siekierą znów zaatakował Wawel, podłożyłabym się z mikrofonem, żeby zrobić z nim wywiad. Takie poświęcenie i co? Okrągłe zero.

Bo firma dopiero się rozkręca, bo kryzys, bo duża konkurencja. Ale kiedy pięć minut temu dyskutowaliśmy o kondycji współczesnego dziennikarstwa, moje argumenty o delikatnie mówiąc wszechogarniającej beznadziei zostawały odpierane w natychmiastowym tempie, wraz z zapewnieniem, że świat mediów ma się całkiem dobrze. I po co to wszystko? Chyba nie po to, by chwilę później tą absurdalną sytuacją potwierdzić tylko moje zdanie.

Serdecznych uśmiechów w skarbonce życia mam już całe mnóstwo. Gdyby można je było wpłacić do banku, zapewne zostałabym milionerką. Niestety, nawet najszerszym z nich nie da się zapłacić czynszu. Z kolei ten, najbardziej szczery przestał działać już nawet na małych bazarkach, kiedy próbując się targować zostaję zbombardowana mrożącym spojrzeniem, nie tylko właścicielki stoiska, ale też jej przyjaciółek z dwóch sąsiednich straganów.

Tylko ślimak-skarbonka cieszy się jak głupi do serca, że nie musi się przemęczać dźwigając pełnowartościowe życie humanisty.

/AG/

Reklamy

Komentarze 2 to “Wolontariusz zawsze poszukiwany”

  1. Sylwia Lipiec 11, 2013 @ 5:04 pm #

    Wolontariat – to pięknie brzmi, gdy nie musisz pracować, gdy chcesz zbudować swoje CV, gdy marzy ci się praca dla samej idei. Brutalna prawda jest taka, że wolontariuszy czy też stażystów nikt nie traktuje poważnie, tak więc mają CV zapełnione szczytnymi działaniami na rzecz wszelakich firm i …. i w zasadzie tyle. A rachunki z czegoś trzeba opłacać, nie wspomnę już o tym, że i jakieś ubrania od czasu do czasu się przydają, lub bardziej duchowo – wyjście do teatru bądź kina.

    • humanistki Lipiec 11, 2013 @ 8:19 pm #

      Pytanie tylko jak długo można pracować dla idei? Świat jest jaki jest, nawet najpiękniejsza idea nie zmieni jego materialnego oblicza…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s