KINO: Miłość Sławomira Fabickiego

28 Czer

Zaufanie to odwaga, wierność to siła.
Marie von Ebner-Eschenbach

Kto nie zadał sobie chociaż raz w życiu pytania o fundament miłości? Sławomir Fabicki w swoim filmie doskonale przekonuje, że to zaufanie jest najważniejsze. O ile oczywiście miłość naprawdę istnieje…

Maria i Tomek. Trzydziestoletnie, kochające się małżeństwo. Przynajmniej tak wynika z  kilku pierwszych ujęć. Ona – wzorowa pracownica urzędu miasta, wycofana, wrażliwa, kochająca męża. On – spełniony architekt, pewny siebie, stanowczy, ale trochę zagubiony. Mają mieszkanie, poukładane życie zawodowe i spodziewają się dziecka. Scenariusz jak z bajki? Niekoniecznie…

Szef Marii nie tylko wyjątkowo ją ceni, ale też zaskakująco bardzo lubi. Adoruje na każdym kroku. Niestety kobieta nie może liczyć na pomoc męża, dla niego liczą się przede wszystkim kontrakty zawodowe. Właśnie to prowadzi do tragedii. Dziewczyna w zaawansowanej ciąży zostaje zgwałcona. Wszystko zaczyna się sypać…

Miłość ukazuje świat małżeńskiego kryzysu. Chociaż… rozpadające się więzi międzyludzkie widać w każdym filmowym związku. Zagmatwane relację matka-syn, matka-córka, a przede wszystkim mąż-żona to temat główny filmu. Nic nie jest takie jak powinno. Mocne, wytrwałe, stabilne. Uczucia biorą górę. Są bohaterem tej opowieści… Czarnym charakterem. Nie-miłość widzimy na każdym kroku mimo, że jest ukryta. Zagubienie, zdrada, pragnienie śmierci. Czy ktoś przypuszczał, że polski film o miłości nie będzie cukierkową komedią, a prawdziwym ludzkim dramatem?

Marcin Dorociński i Julia Kijowska. Jego znamy z ról amanta, jej nie znamy w ogóle. Takie połączenie sprawdza się zaskakująco dobrze. Ale to nie jedyni aktorzy, którzy zmagają się ze swoimi uczuciami. Są też Adam Woronowicz i Agata Kulesza – małżeństwo idealne, choć tylko na papierze, oraz umierająca Dorota Kolak i czuwający nad nią Marian Dziędziel – perełka drugiego planu.

Cisza… Muzyka w tym filmie nie istnieje. Bardzo dobrze, dzięki temu obraz staje się jeszcze bardziej autentyczny. Cisza… powinna nam towarzyszyć także przy odniesieniach polskiej produkcji do austriackiej kinematografii. Nie-Miłość Fabickiego i Miłość Haneke?! Nie warto ich porównywać, bo tylko dzięki braku odniesień do laureata Oscara można stwierdzić, że polski film naprawdę warto obejrzeć.

/AG/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s